Dostawy dronami coraz głośniejsze dla sąsiadów. Szukają cichszych śmigieł
Drony dostarczające paczki, jedzenie i lody wchodzą do codzienności w Stanach Zjednoczonych, a razem z nimi pojawia się nowy problem: irytujący, wysoki dźwięk nad domami. Firmy technologiczne pracują nad cichszymi napędami, ale część mieszkańców chciałaby na razie wstrzymania lotów.
Brzęczenie, którego nie da się zignorować
Ashley Schmidt z Garland na przedmieściach Dallas prawie nie bywa już w ogrodzie. Zrezygnowała też z rowerowych wypraw do parków, gdzie fotografowała z bliska owady, jaszczurki i ropuchy. Powód to drony dostawcze, które latają nad jej okolicą i zostawiają zamówienia sąsiadów. Jak mówi, ich dźwięk uruchamia u niej reakcję „walcz lub uciekaj”. Słychać je podczas zbliżania się, przelotu nad domem i oddalania.
Schmidt nie jest odosobniona. Amazon Prime Air rozszerza dostawy na prawie 500 miast i miasteczek w USA, a przesyłki mogą mieć rozmiar pudełka po butach. Usługę uruchomiono też w okolicach Darlington na północy Anglii. W niektórych amerykańskich miastach drony przewożą nawet pizzę czy lody z lokalnych lokali. Walmart korzysta z maszyn firmy Wing.
Według prof. Antonia Torijy Martineza z University of Salford, specjalisty od akustyki i psychoakustyki, taki dźwięk jest szczególnie zauważalny nawet przy niewielkim natężeniu. Drony lecą nisko, często nad zabudową mieszkalną, a więc nad ludźmi, którzy nie byli dotąd narażeni na hałas lotniczy. Badania pokazują, że ludzie reagują silniej na dźwięki uznawane za nowe, natrętne lub częste. Mniej przeszkadzać mogą one tym, którzy sami korzystają z dostaw. Ekspert przewiduje, że wraz z rozwojem branży skarg będzie przybywać.
Kto odpowiada za hałas
W USA komercyjne drony nadzoruje Federalna Administracja Lotnictwa (FAA). Była krytykowana za zgodę na głośne operacje dostawcze, a sama twierdzi, że za reagowanie na obawy mieszkańców odpowiadają przede wszystkim operatorzy i lokalni liderzy.
Cichsze śmigła i napędy
Londyńska firma Greenjets zapewnia, że jej układ napędowy obniża hałas o co najmniej dwie trzecie. Zamiast otwartych śmigieł zamyka wirujące łopatki w osłonie, która tłumi dźwięk i kieruje go od ziemi. Dodatkowo stosuje wolniejsze obroty oraz materiały ograniczające drgania. Rozwiązanie wykorzystują już niemiecka policja i służby ochrony portów, a także obrońcy przyrody w Afryce śledzący kłusowników z powietrza.
Inną drogę wybrał Greg Sharrow z Detroit. Pomysł podsunęło mu w 2012 roku filmowanie występu skrzypka, do którego potrzebny był cichy dron. Uznał, że hałas pochodzi głównie z końcówek łopat śmigła, i zaprojektował śmigło o skręconych, pętlowych łopatkach bez ostrych końcówek. Najpierw testował je w wodzie, jako śmigło łodzi, a dziś jego firma Sharrow Engineering rozwija „ultracichie” wirniki do dronów.
Amazon podaje, że jego najnowsze konstrukcje mają śmigła wytwarzające prawie o połowę mniejszy odczuwalny hałas niż poprzednia generacja, o łagodniejszym tonie. Wing deklaruje projektowanie śmigieł pod kątem ciszy i zmienia trasy lotów, by nie przelatywać wielokrotnie nad tym samym domem.
Na wojnie w Ukrainie, jak zauważa Robert Tollast z think tanku RUSI, przy większych dronach liczy się raczej prędkość niż cichość.
Co to oznacza dla Polski
W Polsce masowych dostaw dronami do domów na razie nie widać w skali znanej z USA, więc problem jest u nas głównie przyszłościowy. Przepisy dotyczące dronów w UE są jednak ujednolicone, a hałas i ochrona mieszkańców mogą stać się ważnym tematem, gdy takie usługi zaczną się upowszechniać. Warto o tym pamiętać, oceniając obietnice branży: producenci deklarują poprawę, ale realny odbiór dźwięku zależy też od tego, jak często i którędy maszyny będą latać.
Źródło: BBC News – „’An annoying buzz’: The search for stealthier drones”